poniedziałek, 30 lipca 2012

"Intymność stanowi mi ten krótki przebłysk pożądania, prowadzący do ekstatycznych uniesień. Niczym ukojone zwierzę obnażając niespokojną naturę pozwalamy sobie na chwilę prymitywnego, wszakże pięknego zachowania. "


W szczerości szczerzymy się kłamstwem. Małe mniejsze, to zaś większe. Nie ma prawdy absolutnej wśród niezdecydowania. Prawda subiektywnie objawia się tym, co z głowy, z serca i poglądów. Gorzej wypada w świetle porozrzucanych skarpetek, gdzie każda jest inna.

niedziela, 29 lipca 2012


Pewnym krokiem powracam po podróży. Wśród błogiego lenistwa, podpatrywania piramid i lejącego się z nieba żaru, roztopiłam organ piersiowy strapiony. Doceniłam pewne związki przeszłości, zatraciłam się kolejny raz w melodiach wielokrotnie przerabianych. Zatęskniłam za codziennością, która monotonnie mnie usypiała. Za nowością, która początkowo przytłaczała. Podróż mnie uleczyła, dokształciła. 

czwartek, 19 lipca 2012

Corocznego odpoczynku czas nadszedł! W ciągu najbliższego tygodnia, o ile 'los' nie ześle wi-fi, zostanę przekierowana na Internetowy odwyk. Obiecuję powrócić ze świeżą dawką treści i morzem inspiracji!
 - amitiel21

środa, 18 lipca 2012

"Kim dziś jesteś mi Droga? Tą co byłaś wczoraj, co będzie jutro? Czy skrywasz za twarzą twarz kolejną, wzrok twój wpatrzony gdzieś tam, o! daleko? Czy nadal będziesz mi bliska, czy  we dwoje zastygniemy w pół gwizdka?"

wtorek, 17 lipca 2012


Jak nisko upadłam w zachłannym poszukiwaniu sielanki . Jak zatracałam strzępki godności powierzając roztrzepaną czuprynę innej osobie niż sobie. Koniec Panie i Panowie! Ostatni puzzel trafił na miejsce swe właściwe! Nie istnieją już zawiłe związki przeszłości, nie wspominamy krain nawiedzanych, ślepia nie łakną widoków przestarzałych i nie wartych  odwiedzania. Rozpoczynam nowy dzień, nareszcie bez ciężaru na barkach. Bez ciężaru, który trzymał się kurczowo mimo każdego wyrazu spontanicznej radości.

poniedziałek, 16 lipca 2012

sobota, 14 lipca 2012


Resztkami sił wierzyłam w prawowitych ludzi. W ich prawdziwe spojrzenia, w nieubrane obłudą czyny. Wierzyłam również w to, że pokaleczona złymi wyborami osoba, może liczyć na uśmiech losu, na wiatr w żagle. Los nierówno rozdaje karty. Mniej łaskawszy, w humorze nieodpowiednim rzuca ziarnami w oczy, które palą zostawiając blizny. Czasem wynik jest niezależny od podjętej decyzji. Słyszę szelmowski śmiech w tle pieśni zwyczajnych:  „wcale nie byłem tym, za kogo się podawałem. Na nosie Wam wykwintnie zagrałem”. Bezmyślnie tańczyliśmy w rytm grajka niemego. 

Tendencyjnie okłamujemy samych siebie. Żyjemy obrazem stworzonym w głowie pragnąc powrotu czegoś, co wcale nie przybiera takiego kształtu. Z zakotwiczonej resztki ułudy tworzymy kulę większą, w której mieszają się także nasze iluzorycznie prawdziwe treści. W przypadku niektórych potykanie o ten sam kamień staje się codziennością. 

piątek, 13 lipca 2012

W ramach zbilansowania. Słowo na sobotę.
Nic nie rozczula mnie bardziej niż dzieci i zwierzęta, ich prostota i szczerość.
Dla małego czarodzieja, którego wyszczerz przegonił chmury!

Przy zwykłym spotkaniu niezwykła rozprawa. Mimo oklepanego tematu, argumenty nie mają końca. W stylu "co było pierwsze- jajko czy kura?" o istnieniu miłości prawiliśmy. Czy wytworem biologii jest, wyobraźni, czy stanowi tylko przywiązanie wzajemne? Uznaliśmy ostatnie.  Boisz się, że‘ bez ciebie już nie będzie tak samo’- nie będzie. Za to jest inne, lepsze lub nieco gorsze, ale INNE. Idziesz do przodu.  
"Oszczędził sobie żałości przestając gonić za nieistniejącym ideałem. Ujrzał szczęście w zwyczajnym na pozór uśmiechu."

czwartek, 12 lipca 2012


„Byłam pewna, że będziecie sobie budować wspólnie życie”. Najgorszymi doradcami są przeto osoby, które patrzą na rozwój wydarzeń z boku, na ogólne wpasowanie postaci do tła. Ci którzy coś wiedzą o wewnętrznej strukturze, mogą już budować bardziej złożone wypowiedzi, potencjalnie uczulać i alarmować o niepokojących symptomach nadchodzącego kataklizmu. Jakobym stała się mądra po szkodzie,  nieco poobijana, aczkolwiek szczęśliwsza. Nie łaknę tak słów, które niegdyś mnie karmiły, odrzucam je. Poparte aż niczym fragmenty pompatycznych wystąpień ciętych języków, również przestały robić na mnie większe wrażenie. Jeśli masz mi coś do powiedzenia- zapraszam do mojego świata.

Zaprzeczam zapominając. Wypierając, nie wracając. Kolec w palec się nie wbija, drzazga skóry się nie trzyma. Chwiejne zaprzeszłe z obecnym i przyszłym sztamę trzyma . W stabilizator, doktorze! Nic innego tu nie pomoże.

wtorek, 10 lipca 2012


Spójrz! Jak idealnie rozłożył się błękit, tłem gwiazd jak się stał. Poczuj! Wzburzoną, pulsującą w skroniach mych krew. Dotknij! Śladów muśnięć bezpowrotnych.  Usłysz! Jak znikam w świetle dnia.

Lekceważenie jednostki na wniosek poczucia własnej wyższości jest gestem samobójczym, w mniemaniu mym skromnym. Ego napędzając machiny potężne nie jest w stanie się zatrzymać, uzależniając się od grubiaństwa.  Skutki wybryku smutną tworzą historię. 

poniedziałek, 9 lipca 2012


Nie zezwalam głowie na niezdecydowanie pośród zmiękczonych kolan. Wymagam więcej. Z siebie. Wciąż mocniej, bo tylko tak potrafię zdefiniować własną istotę. Rozmazywaniem konturów nadpalonych obrazów nasycam obecność. 

Zapychamy sobie usta słodkimi banialukami mydląc serca naiwnie łatwowierne. Zaspokajamy się literami, słowami, wyświetlanymi treściami. Gesty jakby ukrócone, umniejszone, niezauważone. Mało nas takich, patrzących na ruch, nieliczących na kruchy stelaż zbudowany z licho wyuczonego alfabetu. 

piątek, 6 lipca 2012


Moja słabość do Edwarda Nożycorękiego zaczyna się tam, gdzie zaciera się linia zdrowego rozsądku. Ściśle skojarzony z magicznymi pyłem niosącym wciąż żywe wspomnienia, z zapachem ozonu po burzy, z sentymentem do wina i splotu rąk. Z wyjściem ku płaszczyznom czystych abstrakcji, które usilnie chciałam ujarzmić. Z niedoskonałością płynącą z nieoszlifowanego piękna. 

"Z rozrywkowym mężczyzną dziecko, przeżyjesz wiele ciekawych momentów, spontanicznych urywków, jednak to z tym spokojnym możesz pomyśleć nad ułożeniem sobie życia". Myśl mą dzieli przekonanie, że większość kobiet ciągnie do ‘złych’ osobników, do dreszczyku emocji i nieokrzesanego, dzikiego współżycia pod każdą postacią. Panowie okrzesani, natomiast, ci siedzący spokojnie w kącie knajpy i sączący piwo samotnie, bądź w gronie najbliższych współtowarzyszów, pozbawieni ochoty na wyścig szczurów nie wydają się jakkolwiek widnieć na straconej pozycji. Niektóre z nas, skruszone po przegranej batalii wracają, doceniają czyhające tuż za rogiem szczęście, przedkładające się nad wyimaginowane i tymczasowe poczucie satysfakcji. 

środa, 4 lipca 2012


"Biorę sobie od Ciebie wolne!"- mój organizm tupnął nóżką. Wyeksploatowany szalonymi pomysłami postawił mnie pod ścianą. Zapewnię mu snu odrobinę, zwiodę i znów niecnie wykorzystam. Umysłem zbyt podle dręczę ciało.

wtorek, 3 lipca 2012


A co jeśli się udusi, nie uczeka w miejscu oliwkowo- kawowych inspiracji? Jeśli odbiegnie za daleko i nie będzie mogło wrócić? Marne me wymówki z pędzlem w ręku i piegami z farby. Świat nie zaczeka! On ze snem trzyma na bakier.

--- 
Bolączka interpersonalnych kontaktów znów szczypie i piecze. Świerzbiące place ciach! plasterek odrywają. I po co, a na co? Kiedy wszystko co mogłam zrobić, to plasterkiem ukoić. 

niedziela, 1 lipca 2012


„Bo Pani ma tak wszystko ładnie poukładane, posprzątane, żyć się musi miło!”. Rzecz tu można tylko: „podwinięte pod dywan, ukryte za ciężkimi zasłonami, upchane w szuflady”.  
Jakoby przeciwniczką noszenia wszelakich masek jestem, tak ludzie chętnie nakładać je lubią na cudzą twarz. Z uśmiechu robią grymas pośród chmurnych brwi, z grymasu zaś uciechę ducha.  Gramy w sztukach wystawianych sobie wzajemnie, bardziej lub mniej świadomie pociągając za sznurki wieloznaczności. Pławimy się w kalejdoskopie znaczeń.