Pewnym krokiem powracam po podróży. Wśród błogiego lenistwa,
podpatrywania piramid i lejącego się z nieba żaru, roztopiłam organ piersiowy
strapiony. Doceniłam pewne związki przeszłości, zatraciłam się kolejny raz w
melodiach wielokrotnie przerabianych. Zatęskniłam za codziennością, która
monotonnie mnie usypiała. Za nowością, która początkowo przytłaczała. Podróż mnie uleczyła, dokształciła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz