Resztkami sił wierzyłam w prawowitych ludzi. W ich prawdziwe
spojrzenia, w nieubrane obłudą czyny. Wierzyłam również w to, że pokaleczona złymi wyborami osoba, może liczyć na uśmiech losu, na wiatr w żagle. Los nierówno
rozdaje karty. Mniej łaskawszy, w humorze nieodpowiednim rzuca ziarnami w oczy,
które palą zostawiając blizny. Czasem wynik jest niezależny od podjętej
decyzji. Słyszę szelmowski śmiech w tle pieśni zwyczajnych: „wcale nie byłem tym, za kogo się podawałem.
Na nosie Wam wykwintnie zagrałem”. Bezmyślnie tańczyliśmy w rytm grajka
niemego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz