Dlatego w życiu winno się być nieco bardziej egoistą, niżeli
altruistą. Widzieć kiedy pomoc innym zaczyna działać ze szkodą dla ciebie. Pomagać
tak, by samemu nie stać się emocjonalnym wrakiem. Być blisko ludzi, którzy nie
tylko biorą, ale także dają coś od siebie. Nie żyć za kogoś. Mieć jedno, swoje i wyjątkowe. Z rozmów
zawieszonych w egzystencjalnej próżni czerpać umiejętnie radość. Za pomocą
drogowskazów. Z mokradeł beznadziejności powędrować z twarzą do Słońca.
Niech wczorajsze szepy przypominając nam tylko kim byliśmy i jaką długą drogę już pokonaliśmy. Słowa niech układają się w pogodny rym, nieszczędząc słodyczy każdego poranka. Zasłony niech kryją jedynie intymność, wpuszczając ciepłe promienie na skórę. Na zewnątrz jest pięknie, wystarczy przeskoczyć próg i rozciągnąc na horyzoncie ramiona.
OdpowiedzUsuń